Szacuje się, że w Europie co najmniej jeden tatuaż posiada 15-20% społeczeństwa, czyli średnio co piąta osoba. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę z tego czym tak naprawdę jest tatuaż w świetle prawa i jakie obowiązki wiążą się z jego posiadaniem.
Czym jest tatuaż?
Tatuaż przestał być już wyłącznie elementem estetycznym naszego ciała, lecz coraz częściej traktowany jest jako pełnoprawne dzieło sztuki, a co za tym idzie – podlega on ochronie prawno-autorskiej. Oczywiście, nie każdy z nich będzie jej podlegał. Proste geometryczne kształty czy wzory skopiowane z Internetu raczej na pewno nie spełnią kryteriów oryginalności i indywidualnego charakteru. W świetle prawa to tatuator jest twórcą tatuażu, natomiast osoba go posiadająca jest jego nośnikiem.
Czy w takim razie powinniśmy traktować go jako bardziej mobilny obraz na naszym ciele oraz co ważniejsze, czy tatuator może korzystać ze swoich praw, tak jak twórca obrazu i na przykład żądać wydawania zezwolenia na każde nasze zdjęcie publikowane w Internecie albo sprzeciwiać się naszej modyfikacji jego utworu?
Tatuaż, a prawa osoby wytatuowanej
I tak i nie. Tatuaż oczywiście przy swojej oryginalności wpisuje się w definicje utworu z ustawy o prawach autorskich, jednakże autor nie ma wobec niego aż tak szerokich działań jak ma to miejsce z wspomnianym wcześniej autorem obrazu. Wynika to z faktu, że w tym przypadku “płótnem” jest ciało człowieka, a więc odrębnego podmiotu praw. Zgodnie z stanowiskiem Sądu Apelacyjnego w Ghent z 2009 (uznawanego za precedensowe orzeczenie dotyczące tatuaży) w sytuacji kolizji dóbr autora z dobrami osobistymi wytatuowanego to dobra osobiste wytatuowanego przeważają.
W praktyce oznacza to, że twórca nie dysponuje prawem:
• do wskazania autorstwa,
• do decydowania o pierwszym rozpowszechnieniu,
• do integralności (osoba może dowolnie modyfikować swój tatuaż, a nawet go usunąć).
Jakie prawa ma twórca?
Zakres praw tatuatora zależy od tego co zostało ustalone z klientem. Zwykle przyjmuje się, że osoba wytatuowana otrzymuje tzw. domniemaną licencję na normalne korzystanie z tatuażu w życiu codziennym. Oznacza to, że tatuator nie może zabronić nam pokazywać się z tym tatuażem czy np. wstawiać naszych zdjęć na media społecznościowe.
Sytuacja zmienia się, gdy tatuaż zaczyna być wykorzystywany w celach komercyjnych (np. w reklamach, filmach czy grach). Wtedy autor może dochodzić swoich praw, co zazwyczaj kończy się podpisaniem dodatkowej umowy licencyjnej, albo modyfikacją utworu – np. usunięciem tatuażu, unikaniem pokazywania go czy zasłonięciem w projekcie.
Tatuaż w grze – własność twórcy czy część wizerunku?
Dobrze obrazuje to przykład serii gier piłkarskich ,,EA FC” (dawniej ,,FIFA”). Uważni fani futbolu z pewnością zauważyli, że znaczna część zawodników kojarzonych w rzeczywistości z bujnej kolekcji tatuaży… w grze są ich całkowicie pozbawieni. To właśnie efekt poszanowania praw autorskich tatuatorów.
Co ciekawe, orzecznictwo w tej sprawie nie jest ani jasne ani spójne, a bywa wręcz wobec siebie sprzeczne. Z jednej strony mamy głośny proces między tatuażystką Randy’ego Ortona (znanego wrestlera), a wydawcą gier wrestlingowych, w której Sąd na jej rzecz zasądził 3750 dolarów tytułem odszkodowania.
Z drugiej, w podobnej sprawie przeciwko temu samemu wydawcy, tyle że w kontekście serii ,,NBA 2k”, Sąd oddalił powództwo uznając, że obecność tatuaży zawodników w grze komputerowej nie narusza praw ich twórców.
I komu tu wierzyć?
A co jeśli tatuator bazuje na postaci chronionej, na przykład postaci z znanej kreskówki?
Wtedy sytuacja zaczyna się komplikować. Najsilniejszą ochronę ma właściciel praw do postaci jak np. ,,Disney”, który może blokować komercyjne wykorzystanie tatuażu. Tatuator również posiada prawa autorskie, lecz są one ograniczone i dotyczą głównie jego twórczego wkładu, co zwykle klasyfikuje taki tatuaż jako opracowanie cudzego utworu.
Nawiązując do poprzedniego przykładu gier piłkarskich, przykładem problemów z prawami autorskimi może być piłkarz Jadon Sancho, znany ze swoich tatuaży przedstawiających m.in.,,Sonica” czy postacie z ,,Simpsonów”. Gdy ,,EA Sports” zaczęło odwzorowywać tatuaże niektórych piłkarzy w serii,,EA FC”,Sancho był wyjątkiem, gdyż część jego tatuaży pojawiła się w grze, ale te zawierające chronione postacie zostały celowo zniekształcone. Najprawdopodobniej wynikało to z obawy przed pozwami i koniecznością wykupienia kosztownych licencji na znane marki, a także uzyskania odpowiedniej zgody od tatuatora.
Wystawa zdjęć tatuaży – czy to legalne?
Wyobraźmy sobie teraz hipotetyczną sytuację, w której fotograf tworzy wystawę zdjęć przypadkowych przechodniów wskazujących na swoje tatuaże. Brzmi ciekawie, ale prawnie nie jest to zbyt proste do zorganizowania. W 2005 roku, tatuator koszykarza Rasheeda Wallece’a pozwał jego oraz firmę ,,Nike” za spot reklamowy skupiający się na komentowaniu swojego tatuażu przez sportowca.
Choć sprawa zakończyła się ugodą, pokazała że w podobnych przypadkach nie wystarczy zgoda samej osoby wytatuowanej, lecz istotna może być także zgoda twórcy tatuażu. Wszystko zależy od kontekstu: czy tatuaż stanowi istotny element zdjęcia, czy tatuaż spełnia przesłanki uznania go za utwór, jak silnie eksponowane są konkretne wzory, jak wyglądała umowa zawarta z tatuatorem i wiele więcej. Można się pogubić. Dodatkowo, w sprawach związanych z tatuażami nie było do tej pory zbyt wiele orzeczeń i nie wszystkie były wobec siebie spójne.
Wnioski: Jeśli chcesz wykorzystać czyjś tatuaż komercyjnie – zapytaj o zgodę nie tylko modela, ale i tatuatora.
Autor artykułu: Maks Ignaczak









